Jeżeli nosisz w piersi ból jaki i tęsknicę, które na łańcuch brać musisz i smagać co dnia, aby nie krzyczały głosem40, jeżeli życie postawiło na drodze twojej porohy41 nie do przebycia, jeśliś na widok mądrych urządzeń najlepszego z światów uczuwał chętkę rozbicia muru własną swoją głową — tu przyjdź i patrz, i słuchaj, i płacz... jeśli możesz.

3.

W świecie i poza światem — Laufen, nieśmiertelni jego — Dwie drogi — Bauernfeld — Na co patrzą tłumy — Kapliczki i ich naiwność — Oko Opatrzności — Der schöne Ernst — Kelner demokrata — Laendler — Złoty hełm — Po balu — Sterzens Abendsitze — Alpejska zorza — Brak pieśni — Echo po rosie.

Ranki przepędzać można w Ischl w dwojaki sposób: albo w świecie, albo poza światem.

Chcąc je przepędzać w świecie, trzeba się kręcić po esplanadzie42, potrącając Greków, Anglików, Węgrów, Rumunów i inne nacje; trzeba obdzielać ukłonami to pana Parysa Lambrenidę, to panią Poliksenę Romanesku, to pana barona Napeso, to pannę Penelopę Ramleh; trzeba mieć wreszcie niewyczerpany zapas: czasu do stracenia, miłych uśmiechów i... świeżych rękawiczek.

Żyjąc poza światem, dość jest wstać rano, jako ptak strząsnąć pióra i iść, gdzie oczy poniosą.

Ot, choćby do Laufen.

Laufen to górska mieścina, garść domków białych, rzuconych na lewy brzeg Trauny, o których świat mógłby nie wiedzieć zgoła, bez wielkiej dla siebie straty.

Religijno-artystyczne aspiracje swoje manifestuje Laufen przez ścienne malowidła na zewnętrznych murach domków schludnych, największą zaś jego paradą jest szpital imienia cesarzowej.

Bardzo smutna parada — przyznaję.