I na dziewiczym czole nosi znamię

Idei nieskończoności!...

MARIO

rzuca się do nóg Galileusza

O! dzięki tobie, ojcze mój!... Pójdź, pani!

Błagaj go ze mną, niech wytrwa do końca...

I niech nie nurza w ohydnej otchłani

Kłamstwa ostatnich blasków swego słońca...

Pójdź, pani! Osłoń wzniosłą starca głowę

Od mar posępnych zwątpienia — bojaźni