Może przy łunie tego stosu, który
Dymi się jeszcze po Giordanie Bruno,
By z głowni184 swoich dać iskrę na podpał
Płomieniom, które dziś buchną na nowo,
Jeśli się głośno ozwie185 wolne słowo.
A to są czasy nasze! nasze, bracie!
KARDYNAŁ BARBERINI
Och! Eminencjo!... wy zawsze szukacie
Stron najczarniejszych i w ludziach i w świecie...
Ba! Wszakże w Rzymie wiadomym jest przecie,