Jak złoty koń o skoku zwolnionym, rozwianym...

Przejaśniały się nagle wód ślimacze prądy,

Zwalniając krok do reszty. Z drzew olśnione liście

Na wiatr padały, w nurty niosąc się graniczne

I na ziemię sąsiedzką. W ogródkach nad rzeką

Rozsypały się róże — przekwitała Polska.

Pensjonat „Ariadna” był ostatnim punktem

Mojego zamieszkania w Kraju. Od tej chwili

Weszłam w Labirynt. Lecz niech imię Ariadny

Będzie mi dobrą wróżbą! Kłębek trzymam w ręce —