Safo śniada, Safo długooka,

Drobna i niepozorna jak zwykle słowiki,

Pokochała niejakiego Faona,

Żeglarza urody przedniej,

Który, choć młody,

Lecz nienawidził liryki,

W szczególności safickiej ody.

Jakżeś ubogą była, siostro, przed nim,

Ty, coś demonów usidliła tylu!

Jak pokorną w jego ramionach!