— To nic, to tylko pijawki! — uspokajał ją Bartnik. — Ale cośmy zdobyli! O! I żurawia mamy do chowania! A ile tam orzechów!
— Jeść! — jęknął Pantera.
— Kąpać się! — zawołał Żuraw.
— Skórę solą i popiołem wyczyścić z robactwa! — troskał się Odrowąż.
A Rosomak w kącie szałasu lokował jeńca.
— Mnie teraz nasz bór wydaje się jak ulica Marszałkowska w porównaniu z tamtym ostępem! — mówił Orlik, idąc z Żurawiem do kąpieli.
— A co sobie myśli mój imiennik w stajni?
I właśnie w tej chwili rozległo się wieczorne granie żurawich surm — odpowiedział im żałosny głos kaleki-niewolnika.
Hasło z mogiły
Skrzydlatego żurawia nazwano Doktorem, wedle pomysłu Pantery i za zgodą imiennika. Odrowąż stwierdził, że jest najwyżej trzyletni i że można go będzie łatwo oswoić.