— Dzięki, bracie, za to słowo! — rzekł Rosomak. — Zawiniliśmy względem niego. Pieśń mu się należy bohaterska, nie bezrozumne ludzkie rozważanie. Masz swoją fujarkę, zaintonuj hymn konfederacki.
Silnie, twardo, na całe życie ryły się w duszy Orlika — ta noc, ten grób wśród puszczy i te słowa:
Ze skowronkami wstaliśmy do pracy
I spać pójdziemy o wieczornej zorzy,
Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy
I hufiec Boży!252
Na długo przed zorzą wrócili z folwarku Odrowążów z deskami. Szczepański przyniósł narzędzia i rano już drobna trumienka była gotowa.
Na posłanie z ziół i kwiatów ułożono kości i pokryto je szczątkami sztandaru. Po źdźble srebrnej nici wziął każdy na pamiątkę, a z grubego, starego modlitewnika Odrowąż odczytał modlitwy.
Potem Rosomak podał mu strzelbę, a stary ją przyjął jak święty spadek i oddał Bartnikowi.
— Masz! Twoja jest. Użyć trzeba, jako on używał.