Złe przeczucie ogarnęło staruszkę.
— Co to, nikt nie tańczy? — zapytała pani Żdżarskiej.
Gospodyni poszukała oczami syna.
— Stefanie, co to muzyce? — zapytała.
Młody człowiek porwał się jak oparzony.
— Aaaa... panowie! Do mazura!
— Grać! — krzyknął muzyce, a sam zniknął za drzwiami gabinetu.
Pani Tekla podreptała do Jasia.
— Czemu nie tańczysz? Gdzie Wacław?
— Co za Wacław? Z Glinic? Albo ja wiem? Wyszedł.