— Nie ma za co. A ty co spostrzegłeś?
— Ja nic nie potrzebowałem obserwować, bo mi Jadzia sama powiedziała. Przecież ci pisałem.
— Nie odebrałem listu. Powiedz, co mówiła?...
— Najciekawszego nie wykrztusiła, schowała dla kogoś innego, na deser. Boże, Boże, że też wy sobie beze mnie rady nie umiecie dać! Oświadczże się jutro.
— Nie mogę! Niewart jej jestem. Jak mi jeszcze raz odmówi, to w łeb sobie palnę!
— No, to lepiej oświadczaj się po moim weselu. Gotóweś309 nie zrozumieć jej mruczenia, weźmiesz zgodę za odmowę i zrobisz mi nieszczęście i zły omen. Czy wiesz, ile zdobyłem buziaków przez ten cały czas? Zgadnij?
— Sto!
— Dwa tylko! Jeden piętnastego marca, a dziś drugi. A com prosił310, błagał, zaklinał!
— Bo nie zaklinaj. Sama ci ofiaruje.
— Doprawdy! Spróbuj no tego sposobu z Jadzią, filozofie. A czy są brylantowe kolczyki?