— Pan hrabia pewnie dotrzyma! — odparła figlarka. — Nieprawdaż, Jadziu?
— Jeżeli to zależy od honoru, czci i sumienia, to sądzę, że je posiada.
— To zależy od żony, moje panie! — wymówił Jaś z powagą kaznodziei. — A ja, znając przedmiot miłości Wacława, ręczę za nią i za niego, że oboje dotrzymają.
— Dziękuję ci za uznanie i proroctwo. Obyż się prędzej ziściło! Jestem daleko od ślubu!
— Jak się kto do tego po niemiecku, langsam313 zabiera, to nie dziw, że się spóźnia.
— I ty podobno starałeś się pięć lat.
— Ach, prawda! — westchnął Jan. — Żem nie osiwiał, to szczególna łaska boża.
— Panie hrabio — przerwała Cesia — czy to prawda, że i pan dostał harbuza?
— Niestety, i niejednego!
— A od kogo?