Jan zerknął na panią Teklę i uśmiechnął się.

— Oto babka sumuje. Ciarki mnie przechodzą. Wspomnisz moje słowo: nie da Jadzi, będziemy ją wykradać.

Hrabia na to proroctwo oburącz targnął czuprynę.

Panienka spojrzała na zamyśloną staruszkę.

— Biedna! — szepnęła. — Ciężko jej rozstawać się.

— Jak to rozstawać się! — zawołał Wentzel. — Alboż chcesz gdzie wyjeżdżać?

— Ja nie, ale pan może zechcieć, a ja będę musiała słuchać. Są zbójeckie zamki nad Renem...

— Gdzie mnie chyba gwałtem odstawią!

— Są wielkie kariery militarne i dyplomatyczne dla młodych magnatów w Prusach.

— Nie dla mnie! O, nie! Nie dla malkontenta. Widziałem militaryzm na cmentarzu we Fröschweiler, a dyplomację ot tu, na wschodzie. Dość mi na tym nauki i sławy.