Wezwana podeszła, rumieniąc się.
— Czy ty chcesz iść za niego?
— Oho, wpadła Jadzia! — szepnął Jan do przyjaciela. — Pani Tekla nie zadowolni337 się, jak ty, domysłami.
— Chcę, babciu — odparła spokojnie dziewczyna.
— Choć cię świat okrzyczy, żeś zdradziła swą narodowość dla pieniędzy i świetnej partii?
— Choćby, babciu.
— A jak cię czeka los jego matki?
Zmarszczyła brwi i rzekła równie spokojnie:
— To umrę jak ona.
Zapanowała minuta milczenia.