— Mila cię pokocha.
— O tym nie wątpię!
— Więc cóż, zgoda? — spytała ciocia Dora, wstając na wpół.
Hrabia się przeciągnął, ulokował wygodniej na kanapie i ziewnął nieznacznie.
— Proszę mi powiedzieć, ciociu, skąd ten gust do swatania? Ojciec mój nie był szczęśliwy w małżeństwie.
— Źle wybrał, źle wybrał! Nie słuchał mnie! — wołała żywo.
— Ciocia sama nigdy nie była zamężna...
— Ach, co tam mnie wspominać!
— Bo ciocia jest dla mnie ideałem. Ożenię się z ciocią albo z nikim. To moje ostatnie słowo!
Na to niespodziewane zakończenie staruszka podskoczyła w fotelu, poczerwieniała i zbladła, upuściła z rąk robotę.