Wentzel przetarł oczy i powtórzył półgłosem:
— Chrząstkowski, Chrząstkowski! — potem spojrzał na Sperlinga i spytał — Aleś jeszcze nie odpisał, sądzę?
— Owszem. Nie odkładam nigdy do jutra.
— Człowieku! I cóżeś odpisał?
— Co pan hrabia polecił: że nie ma ani czasu, ani ochoty na szperanie w dokumentach, a papierów po matce nie wie nawet gdzie szukać; dawno je darował szczurom.
— Donner und Blitz96! Czarno na białym... Taka monstrualna obraza! Czyś zwariował?
— Nie ja, panie hrabio — rzekł z ukłonem jurysta.
— I list poszedł?
— Przed godziną.
Wentzel garściami wziął się za włosy.