— Babka mnie wyłajała.
— Tak rano? Za co?
— Za to, żem pana puścił w noc i w deszcz.
— Przecież jestem!
— Ba, alboż mi dała przyjść do słowa?! Napadła z góry: jesteś źle wychowany! Niemcy cię nauczyli grubiaństwa i niegrzeczności! Taki deszcz, noc ciemna, choć oko wykol, i ty wypędzasz gościa na złamanie karku! Jaki ty Polak! Jaki ty gospodarz! Jaki ty chrześcijanin! Śpiewaka pewnie zatrzymałeś w izbie, a człowieka wyprawiasz z domu.
— No, aleś się pan wreszcie usprawiedliwił?
— Jakoś, z wielkim trudem. Co dała, to wziąłem.
— I cóż powiedziała potem?
— Nic, pokazała mi plecy i zaczęła gderać na kogoś innego. Czy pan ma ochotę na drugą wizytę?
— Jeżeli to możliwe, bardzo.