— Zatem Maks już nie bywa zupełnie? Un, deux, trois, capitaine et roi!221
— Ba, po co się żenił? — ruszyła ramionami.
— Co mi pani za melodramat opowiada? To się już ciągnie od pół roku. Znajduję, że był wielki czas skończyć tamto. Nie znam nic bardziej poniżającego człowieka, jak miłość dłuższa nad pół roku, a ten romans trwa pięć lat. Wielkie nieba, nie karzcie mnie za moje grzechy niczym podobnym!
— Nie ma obawy! Myślę, że pan na tygodnie nigdy nie rachował222.
— Owszem, ale zastawy w lombardzie223; miłości — nie! Albo brakuje kobiet!
— Albo czy kobiety traktują pana na serio!
— Niech będą za to błogosławione od pani począwszy!
Dano hasło do kolacji. Radlicz podał jej ramię.
— Czy to recydywa? — spytała ze śmiechem.
— Nie, ale przy pani mogę myśleć o innej. To tylko wyrachowanie!