— Zawracanie głowy. Tak panu idzie o Szekspira, jak o wczorajszego „Kurierka”. Heraus333, po co pan przyszedł?
— Zaraz po co? Tak sobie. Śnił mi się dziś Sen nocy letniej. Muszę go sobie przypomnieć.
— Śliczny sen. Że pan jest tkaczem Pyramem334, wiadomo, któraż z nadobnych warszawianek była ostatnią Tytanią?
— Hm, mogę tu popełnić niedyskrecję. Tytanią była pani!
— Przecie dobrana choć raz para: osioł z koczkodanem — odparła spokojnie Ocieska. — Tak mi się to podoba, że pożyczę panu Szekspira. Tam znajdzie go pan na półce.
Nalała sobie kawy, zapaliła papierosa i zagłębiła się na powrót w czytaniu.
Radlicz wziął książkę, zajrzał do pracowni.
— Już skończony portret pani Rudnickiej? Dlaczego nie ma na wystawie?
— Pan nie wie? — ruszyła ramionami. — Dziwię się! Pan nawet zna tajemnice alkowy335 pani Rudnickiej; myślałam, że tym lepiej wie pan, gdzie umieszczono portret.
— Ależ kolega dziś zły! — zaśmiał się.