— A, jesteś! Witam. Zostałbym, ale się śpieszę na polowanie do Romana! Do widzenia. Ojciec ci powtórzy, z czym tu byłem! Wpadnę po odpowiedź. — Uścisnął mu dłoń i wyszedł.

— Gdzie Kazia? — spytał żywo Andrzej.

— Otrzymała depeszę, że babka jakaś umiera i wzywa ją do siebie.

— Co za babka? Nie ma żadnej babki.

— Więc może ciotka! Powiedziała mi, że babcia Bogucka umiera, była okropnie zmartwiona. Odwiozłem ją na pierwszy pociąg i nudzę się bez niej już dwa dni! Ten Kołocki! Nie wiedziałem, co mu zrobić, wyrzucić za drzwi czy odesłać do Tworek390.

— To żadna krewna ta Bogucka, to babka jej eksnarzeczonego. Po co ojciec jej pozwolił jechać? Do czego to podobne!

Prezes się zastanowił, wreszcie rzekł:

— Pierwszy raz słyszę o tym narzeczonym! Gdzie on, jest tam?

— Nie, jakiś student, który gdzieś przepadł bez wieści u Jakutów391.

— No, więc co? Staruszka umiera, chce ją widzieć. Co w tym niestosownego? Ojciec jej tam jest. Zresztą, cóż ona, niewolnica, żebym jej miał pozwalać lub bronić? Żeby nie wypadało, sama by nie pojechała. A tyś kiedy wrócił?