— Nie chcę dożyć chwili, gdy będę musiała pytać — odparła. — Między nami nie ma tajemnic, rozkoszą naszą są zwierzenia i spowiedź z najskrytszych myśli. Nie poruszam tylko kwestii bolącej; ty tu przychodzisz po radość i odpoczynek.
— Stało się tedy. Wczoraj przywiozłem fant151 do domu. Nie jestem słodko względem niej usposobiony, ale wyznać muszę, że jak dotychczas, wcale się mną nie zajmuje.
— Złożycie wizyty, będziecie przyjmować. To będzie uciążliwe.
— Zapewne, chociaż zredukuję to do minimum.
— A jeżeli się ona w tobie zakocha?
Ruszył pogardliwie ramionami.
— To się stanie, zanadtoś piękny, chyba...
Urwała dyskretnie.
— Chyba zakocha się w kim innym, to by było świetne i triumf twego ojca zmieniłby się w klęskę.
Milczał urażony.