„Zjadłem księżyc?” I to się zdarza.

Na razie wszakże jedynie mgły mamy

pod dostatkiem. Zieleń niepewna,

jak początki ognia, upomina się o nas

zza drzew. Zatańczę list do ciebie.

Zamilczę piosenkę. I takich wiatr nas

porwie (jak w bajkach, jak w baśniach).

Każde z własną melodią, w swojej koronce

snu. I chmury za oknem podają sobie

z ust do ust nasze pocałunki. Rzeczywiście.