razem. Tutaj, sto czterdzieści

trzy metry nad poziomem morza

głupot widać to całkiem wyraźnie —

jak na dłoni. Na dłoni języka?

Miasto faluje w dole niczym

pergamin unoszony przez wodę.

Słońce przystanęło i patrzy.

Jestem okiem słońca

zanurzonym w trawie.

Korekta w kwietniu