nie seplenić przez chwilę za oknem,

byłoby łatwiej — na amen utkwiliśmy

w zagonach zdań. Mój wehikuł

odbija szesnasta trzydzieści.

Kobieta patrzy na rzekę

Rzeka uprowadza wodę za most.

Woda jest zrezygnowaną dziewczyną.

Po moście sunie pociąg.

Właśnie zwolnił, wsuwa wilgotny pysk

między liście kasztanowców.