Kurczaki
Mówiłam, prosiłam — nie docierało.
Któregoś razu na moich oczach
chwycił siekierę w garść, i dalej —
przewrotką przez płot. Zeszłej zimy
rozniósł nam telewizor. W drobny mak.
Siadamy do kolacji, on śrubokręt w rękę —
wykręca kineskop, pakuje do środka
żarówkę. Pytam: Tatusiu, co tatuś robi?
On na to: Przynieś ziarna, będę tu