zanim wysiadłem z pociągu.

Pierwszy raz przespałem stację —

pochwaliłem się kobiecie z kiosku.

Jestem w Inowrocławiu — usłyszała

moja żona, kiedy do niej zadzwoniłem.

Pieniędzy wystarczyło jedynie

na karmelowe piwo i paczkę Westów,

ale siedząc w barze, do woli mogłem

patrzeć na kelnerkę i Cyganów

krojących w kącie chleb i tajemnicze