— Jak uważasz. Mały jest ten kleszcz.
— Każdy może tak mówić, dopóki go nie ma. Mnie on wystarcza. Jestem z niego zupełnie zadowolony.
— Phi, jest ich cała masa. Mógłbym mieć tysiące, gdybym chciał.
— To czemu nie chcesz? Bo dobrze wiesz, że nie możesz. To wspaniały wczesny okaz, pierwszy, jakiego widziałem w tym roku.
— Słuchaj, Huck, dam ci za niego mój ząb.
— Pokaż.
Tomek wyjął papierowe zawiniątko i ostrożnie wydobył z niego ząb.
Huck oglądał go chciwie. Pokusa była wielka. Wreszcie powiedział:
— Na pewno prawdziwy?
Tomek otworzył usta i pokazał szczerbę.