— Co tam ty! — Huck też zaczął pochlipywać. — Jesteś święty w porównaniu ze mną. Boże, Boże! Chciałbym chociaż w połowie mieć taką nadzieję na zbawienie, jak ty.
Tomek nagle przestał szlochać i szepnął:
— Patrz, Huck, przecież on siedzi tyłem do nas!
Huck wyjrzał i radość wypełniła mu serce.
— Jak Boga kocham, siedzi tyłem! A przedtem jak siedział?
— Tak samo! Że też o tym nie pomyślałem. Co za osioł ze mnie! Jakie to wspaniałe! Ale w takim razie, komu on wyje?
Wycie urwało się. Tomek nadstawił uszu.
— Psst! Co to może być?
— Coś, jakby świnia chrząkała. Wiesz, Tomek, to chyba ktoś chrapie.
— Tak! Ale gdzie to może być, Huck?