— A teraz — zaczął Benio Rogers — trzeba się naradzić, jaka będzie działalność stowarzyszenia.

— Żadna inna prócz grabieży i morderstw! — odparł Tomek.

— Ale kogo i co mamy grabić? Domy, bydło lub...

— Pleciesz! Kto zabiera bydło i tym podobne rzeczy, nie jest rozbójnikiem, lecz złodziejem — odpowiada Tomek.

— My nie złodzieje, tylko rozbójnicy. W maskach na twarzy zatrzymując na gościńcach wozy z towarami, będziemy zabijali podróżnych, żeby im zabierać zegarki i pieniądze.

— Czy koniecznie trzeba zabijać?

— Koniecznie. Tak wypada. W niektórych książkach czytałem, że lepiej nie, ale w innych uważane to jest za konieczność. Z wyjątkiem, ma się rozumieć, tych podróżnych, których się tu przyprowadzi do jaskini i trzymać będzie, dopóki nie złożą okupu.

— Okupu? Co to znaczy?

— Nie wiem dobrze... „Wziąć okup”. Tak jest napisane w książkach, więc naturalnie trzeba tak czynić.

— Ale jakże możemy tak czynić, skoro nie wiemy dobrze, co to jest?