Zaledwie rozbrzmiało „amen”, ktoś z obecnych zaintonował psalm żałobny, z którym wszyscy zespolili swe głosy, jak w kościele. Muzyka dobrą jest rzeczą, zwłaszcza gdy człowieka aż mdli pod sercem od pomyj i bzdur życia. Taki uczciwy a potężny śpiew przywraca zdrowie.

Po skończonym śpiewie król znów zaczął mleć językiem:

— Ja i moi synowie — wołał — będziemy szczęśliwi, jeżeli bliżsi przyjaciele rodziny zechcą pozostać na wieczerzy ku uczczeniu pamięci nieboszczyka.

Ponieważ śmierć zamknęła jego usta na wieki, więc on, Harvey, znając z listów przyjaciół brata, w jego imieniu zaprasza: wielebnego Hobsona, dziekana Lota Horveya, Bena Buckera, Abnera Shackleforda, pana Leviego Bella, doktora Robinsona i ich żony oraz wdowę Bartley.

Wielebny Hobson razem z doktorem Robinsonem znajdowali się wtedy na przeciwnym końcu miasta, obaj na jednym polowaniu; doktor wyprawiał chorego na tamten świat, a kaznodzieja przysposabiał go do tej podróży. Adwokat Bell był w Louisville251, ale wszyscy inni byli obecni, każdy więc podszedł do króla, zamienił z nim uścisk ręki i dziękował za pamięć.

Król przedłużał rozmowę tak zręcznie, że się o wszystkim dowiedział.

Podczas rozmowy Maria Joanna przyniosła list pozostawiony przez stryja, a król czytał go głośno i znów łzy nad nim wylewał. W liście tym było napisane, że nieboszczyk zapisuje dom mieszkalny oraz trzy tysiące dolarów w złocie bratanicom, garbarnię zaś razem z kilkoma innymi domami i gruntami oraz trzy tysiące dolarów w złocie zostawia braciom swoim, Harveyowi i Williamowi. Gdy zaś list wskazał, że całe sześć tysięcy jest w piwnicy, oświadczyli zaraz panowie „bracia” gotowość zejścia po pieniądze dla prędszego ukończenia interesów, mnie zaś kazali towarzyszyć ze świecą.

Zamknęliśmy za sobą drzwi od piwnicy, a gdy po niedługim szukaniu oszuści znaleźli worek ze złotem, rozsypali je na podłodze, żeby nacieszyć się ponętnym dla nich widokiem. Jak też się królowi oczy iskrzyły! Uderza księcia po ramieniu i powiada:

— Ładny widok, co? Ładniejszy od „wielkiej tragedii”, co?

Książę zgodził się na to.