— Dlatego, że tak jest napisane w książkach. Powiedz mi raz, Beniu, czy chcesz być prawdziwym rozbójnikiem, czy nie? Albo myślisz może, że ci, co pisali książki, nie wiedzieli, jaki powinien być rozbójnik? Czy chcesz ich uczyć rozumu i myślisz, żeś ty od nich mędrszy87? Nie. Prawda? A więc skoro nie, to siedź cicho i postępuj według prawideł88.

— Dobrze już, dobrze. Nie upieram się, tylko chciałem zrozumieć. A kobiety? Czy także mamy zabijać?

— Słuchaj, Beniu, gdybym tak niczego nie rozumiał jak ty, to już bym przynajmniej siedział cicho. Zabijać kobiety? W jakiejże książce powiedziano, że można zabijać kobiety? Nie! Przyprowadziwszy je do jaskini, będziesz dla nich słodki jak cukierek; zawsze skończy się na tym, że kobieta zakocha się w tobie i nie zechce wracać do domu.

— No, kiedy tak, to tak. Tylko widzisz, niezadługo nazbiera się w jaskini tyle kobiet i jeńców czekających na „okup”, że zabraknie miejsca dla rozbójników. No, ale niech i tak będzie.

Mały Tomuś Barnes rozespał się przez ten czas na dobre; gdy go zbudzono, przestraszył się i zaczął krzyczeć, że on chce iść do domu, do swej mamusi, a nie myśli już wcale być rozbójnikiem.

Inni, śmiejąc się z niego, przezywali go beksa. Tomuś więc, rozzłoszczony, zagroził wydaniem wszystkich tajemnic. Tomek Sawyer dał mu zatem pięć centów, żeby milczał, nam zaś polecił rozejść się i wyznaczył schadzkę za tydzień.

Benio Rogers oświadczył, że będąc wolnym tylko w niedzielę, w inne dni nie może chodzić na rozbój.

Ale wszyscy chłopcy stwierdzili, że byłoby niegodziwością robić to w niedzielę.

Po czym, obrawszy Tomka Sawyera dowódcą, a Józia Harpera jego namiestnikiem89, rozeszliśmy się do domów.

Wróciłem przez okno do pokoju przed samym świtem. Moje nowe ubranie było potłuszczone i całe gliną uwalane90, a ja okropnie zmęczony.