— Hej! Wstawajcie!
Ale to coś leży nieruchomo. Krzyczę, nie rusza się. Powiada więc Jim:
— Tak, to człowiek z pewnością, ale nieżywy, bo gdyby żył, już by się obudził. Potrzymaj łódź, a ja pójdę i zobaczę.
Poszedł, schylił się, popatrzył i mówi:
— Nie żyje. Sprawiedliwie umarły wstanie dopiero na dzień sądu. Kulą dostał w plecy i obdarty do naga. Już chyba ze dwa dni leży. Nie podchodź, Huck, i nie patrz. Okropnie wygląda.
Nie spojrzałem nawet w tamtą stronę. Jim przykrył go jakimiś starymi gałganami, pomimo że wcale nie byłem ciekawy tego widoku. Na podłodze leżały rozrzucone stare, zatłuszczone karty, wypróżnione butelki po wódce, kilka masek z czarnego sukna, a na ścianach było pełno nieprzyzwoitych słów i rysunków, kreślonych węglem. Wisiały tam także dwie stare, brudne suknie perkalowe132, kapelusz, kilka zabłoconych spódnic kobiecych i trochę męskiej odzieży.
Wrzuciliśmy te gałgany do naszej łodzi, bo i to może się przydać. Zabrałem też stary, męski kapelusz słomiany, poplamiony i połamany. Była i pęknięta butelka z odrobiną mleka na dnie, zakorkowana gałganami, widocznie dziecko z niej ssało. Była i stara skrzynia, i nowy kufer z oderwanymi zawiasami i bez zamka. Jedno i drugie stało otwarte, ale niczego wartościowego tam nie było. Straszliwy nieład wskazywał, że mieszkańcy uciekali w popłochu przed rabusiami.
Wzięliśmy stamtąd porządną blaszaną latarnię, nóż rzeźnicki, ostry, ale bez rękojeści, nowiusieńki nóż stołowy, świeżo kupiony, paczkę świec łojowych, lichtarz133 mosiężny, blaszaną flaszkę, kubek do wody, zbrukaną i gdzieniegdzie podziurawioną kapę do łóżka, damskie pudełeczko z igłami, nićmi, szpilkami i tym podobnymi drobiazgami, młotek, z garść gwoździ, wędkę tak grubą, jak mój mały palec, z ogromnymi haczykami do niej; wzięliśmy zwiniętą w wałek skórę jelenia, skórzaną obrożę, podkowę końską i kilka flaszek z lekarstwami bez napisu. Przed samym wyjściem znalazłem jeszcze wcale niezły grzebień, a Jim stary smyczek i drewnianą nogę. Rzemyków i sprzączek nie było przy niej, ktoś wszystkie poodrywał, ale zresztą była całkiem dobra, tylko dla mnie za długa, a dla Jima za krótka.