prequel

O stu tysiącach Alej Piłsudskiego, rwących pod oknem, gdy budzi

mnie w Hotelu dzwonek. Że nie znam źródeł ni prawideł

gry, do której ani nie zapraszam. Wiem wiele, jak na swoje 36 lat.

Psikus światła w odłamkach szyb, w drodze na gorzką impresję z

finałem, co nie smakuje za razem. Potrzeba dokonań, nim

się stanie przedmiotem. Zdrowo pokręciło! Pito zdrowie i zgodnie

paliliśmy mocne i cukierki jadłam garściami. Dziwne odrętwienie.

Nadciągają pociągi z Częstochowy i Białegostoku, z Opola,

Poznania. Żetony C i odrębne unie biletowe. Esoes z wywczasów: