kupowane już tylko dla porządku. uprzejmość z
okienka na drugie śniadanie, pierwsze przepadło
definitywnie, skończyło się na spiciu ostatnich
kropel alkoholi z pozostawionych przez gości
kieliszków. smak wywietrzał razem z procentami, odruch
wymiotny jak krótki spazm minął żeby powrócić wkrótce,
naprawdę niedługo. głowa o dziwo nie boli, za to
usta już pieką na konto nadchodzących usprawiedliwień.
bezcelowych, skoro wszystko przypuszczalnie zostanie
odnotowane w moich nagle pożółkłych papierach.