naszej pojedynczości w melanżu twarzy

i sylwetek, nie odnajdując nawet śladu

potwierdzającego czyjąkolwiek tożsamość.

skomle we mnie suka oddana w dobre ręce,

błądzące właśnie pomiędzy udami. kochałam

poprzedniego pana zbyt mocno, by jego

nagła zmiana mogła mną nie wstrząsnąć.

ale to normalka.

jutro uśmiechnięte kurwy w słonecznych

okularach wypną tyłki tarasując pobocze,