piętnaście minut dwadzieścia pięć sekund

— dokładnie tyle z życia leżąc na kozetce

i nie dając znaków, tak że musiano się

w końcu i mną zająć w tłumie pokrzywdzonych

(najwięcej dzieci, złamań i oparzeń).

gdzie byłam? czy odpowiadałam na jakieś pytania?

czy przeprowadzono na mnie eksperyment?

czy coś się stało, co się nie odstanie?

i czemu nie widziałam tunelu i światła i nie czułam

niebiańskiego spokoju?