telefon milczy albo kłamie

one of these nights — mam w buzi żwir, który nie

chce dać się przełknąć. myję zęby, ze szczoteczki

zostaje wiór, no trudno.

na pożegnanie nie powiedziano sobie nic specjalnie

odkrywczego, to było jedno ze zwykłych pożegnań,

z kimś, kto wróci, zanim zdążysz przytyć i wyłysieć.

mimo wszystko niepokój wlókł się jak autobus i ten

żal, że się nie posiada automatycznej sekretarki,

a przecież nie każdy listonosz dzwoni drugi raz