niespodziewane wizyty. konsekwencje drobnych kłamstw

jak zimujący w kościach złośliwy nowotwór czekają na

swoją chwilę. odłożona na bok jak zaległe listy słuchawka

jeszcze ciepła ciepłem policzka, traci miarowy puls sygnału.

ostateczne rozwiązanie — rwiesz żyłę kabla strzępiąc opuszki

palców, cieknąc ryglujesz drzwi, udajesz, że wyszedłeś

i nie wiesz, kiedy wrócisz. po drugiej stronie światła gasną

z równą gwałtownością, chociaż nie wszędzie rozgrywa się

dramat. długa zima osłabia czujność, wypycha z resorów,

wymusza podjęcie ryzyka. kupisz pół litra, zmienisz adres na