— Nie wiem o żadnym.

— A czy pan Daval miał wrogów?

— Daval wrogów? Toż to było najlepsze stworzenie pod słońcem. Od dwudziestu lat, jak Daval był moim sekretarzem i, mogę to powiedzieć, powiernikiem, widziałem wokoło niego tylko sympatię i przyjaźń.

— A mimo to miało miejsce włamanie, miał miejsce mord, a do tego trzeba jakiegoś powodu.

— Powód? Ależ była nim po prostu tylko kradzież.

— Kradzież? Więc co panu ukradziono?

— Nic.

— Zatem?

— Zatem, jeżeli niczego nie ukradziono i jeżeli mi niczego nie brakuje, to przynajmniej musiano coś wynieść.

— Cóż takiego?