Gęsta mgła nas sprowadziła na manowce. Mgła tak gęsta, że zapełniała ręce jakby białym pierzem... Sternik się omylił, zgubił drogę. Sądził, że widzi latarnię... Okręt uderzył o podwodne skały... Ale nikt nie zginął... Fale mnie uniosły; a potem widziałam dokoła wodę błękitną, jakbym się zsuwała w głąb jakiegoś dusznego nieba... Zsuwałam się wciąż... Potem ktoś mnie pochwycił za rękę i straciłam przytomność...
LANCEOR
Któż cię pochwycił?
JOYZELLA
Pan tej wyspy.
LANCEOR
Kto to jest ten pan?
JOYZELLA
Starzec jakiś, który błądził jak cień niespokojny po tym marmurowym pałacu.