O, jakżeś mi powiedziała „kocham”! Do samej głębi mego serca, do samej głębi mych myśli, do samej głębi mej duszy... Może ja o tym wiedziałem, ale trzeba to było powiedzieć... I same nasze pocałunki niczym były bez tego słowa. Teraz dość. To słowo żywić będzie moje życie. Wszystka nienawiść świata nie byłaby w stanie go zmazać, a trzydzieści lat nieszczęść nie mogłoby go wyczerpać... W światłości jestem, a wiosna mnie przytłacza. Spoglądam na niebo, a ogród się budzi... Słyszysz ptaki, od których śpiewu rozdzwoniły się drzewa i powtarzają twój uśmiech i twe czarodziejskie „kocham”?... I patrz, jak złote promienie słońca pieszczą twe włosy, niby diamenty igrające wśród płomieni, a tysiące kwiatów chyli się ku nam, by w naszych oczach schwycić na gorącym uczynku tajemnicę miłości, której nie znały.
JOYZELLA
otwierając oczy
Ach, były tu tylko biedne kwiatki półumarłe...
Patrzy dokoła siebie zdumiona, gdyż od chwili wejścia Lanceora, choć nie baczyli na to, ponury ogród powoli a magicznie się przemienił. Dzikie rośliny, nikczemne zioła, co zatruwały jego powietrze, urosły ogromnie, i każda, podług swego rodzaju, rozwinęła cudownie swoje kwiaty wybujałe. Lichy powój stał się potężną lianą, której przedziwne kielichy girlandami otoczyły drzewa, zginając się pod ciężarem tysiąca dojrzałych owoców i zaludnione gromadą cudnych ptaków. Biała mokrzyca2 jest teraz wielkim krzakiem gorąco i łagodnie zielonej barwy, a na nim błyszczą kwiaty większe niż lilie. Blada skabioza wydłużyła swe łodygi, na których rozrosły się kity podobne teraz do słoneczników ślazowych. Motyle krążą po powietrzu, pszczoły brzęczą, ptaki śpiewają, owoce kołyszą się i opadają, światło rozlewa się dokoła. Perspektywa ogrodu rozszerzyła się w nieskończoność: i widać na prawo cysternę marmurową, na pół ukrytą za żywopłotem różowych laurów i heliotropów3, wyciętych w arkady.
LANCEOR
Są tu już tylko kwiaty życia. Patrz!... One schodzą ku nam, rozsypują się koło nas. Błyszczą na gałęziach, zginają drzewa, plączą nasze kroki, cisną się nawzajem, duszą się, pękają w całym ogromie jedne w drugich, zasłaniają liście, rozlśniewają trawę... Nie znam żadnego z tych kwiatów, a wiosna jest w upojeniu... Nigdy nie widziałem roślinności tak bezładnej, tak świetnie wybujałej...
JOYZELLA
Gdzież jesteśmy?