z tego, że nerwowo zwykłem gryźć ołówek,
pisując wiersze o tobie, „moja wymarzona”...
Skończyło się. Jesteś zrozpaczona pono25,
siedzisz w domu, nie wychodzisz na ulicę.
Ha, ha, jakim ja głupcem byłem, kiedy co noc
zachwycałem się twoimi piersiami i głupim księżycem.
Wiatr znów szumi i znów na drogach stoją czarne krzyże.
Pamiętasz, jak pisałem o twoich włosach?
Wiesz, one wcale nie pachniały narcyzem,
ot, szukałem wtedy rymu do... papierosa.