BAJKOWSKI

Wyobraźcie sobie... Żuryłowie przyjechali w surdutach! Stary nawet w jakiejś kapocie czy czamarze!

WSZYSCY

z oburzeniem

Być nie może!

BAJKOWSKI

Jak was kocham!

LECHICKI

idzie do okna

Gdzież oni są?... Nigdzie ich nie widać!