Natalko, zmiłuj się...
NATALKA
idąc powoli
No, idę już, idę... Ale pamiętaj, że ja mam obrońców.
JULIUSZ
Dobrze, już dobrze. Popychając ją delikatnie do pokoju, zamyka prędko drzwi i chowa klucz. A tom wlazł w kabałę!... Niech licho porwie. Karol miał rację.
Ociera pot z czoła i siada zmęczony na kanapie.
SCENA DZIEWIĄTA
JULIUSZ, PETRONELA, LEONIDAS, KWASKIEWICZ, potem GIĘTKOWSKI, AURORA, IDALIA, następnie BAJKOWSKI, ŻURYŁO, KAROL, w końcu BRONIA