patrząc w okno
To Kwaskiewicz z żoną i synem. Przyjechał pewnie na te narady.
JULIUSZ
Na jakie narady?
LECHICKI
Jak to? Nie pamiętasz? Wszakże sam zwołałeś na dziś posiedzenie względem założenia tego banku ratunkowego dla szlachty.
JULIUSZ
Ah, sacre bleu9, na śmierć zapomniałem. Niech ich ojciec przyjmie tymczasem, bo ja muszę trochę wypocząć, przebrać się...
LECHICKI
Dobrze, dobrze — już ja ich tu zabawię.