Ojcze, pomyśl, jaki wstyd.
LECHICKI
Wolę to, niż żeby mnie miano posądzać o szelmostwo. Gdzie jest klucz?
JULIUSZ
Ojcze!
LECHICKI
Daj mi klucz. Juliusz wyjmuje powoli klucz. — Lechicki wyrywa mu niecierpliwie i rzuca go na ziemię. Macie, idźcie, zobaczcie tego księcia!
JULIUSZ
W czasie, gdy Bajkowski i Kwaskiewicz otwierają drzwi na stronie
Takie upokorzenie to okropność.