Dopiero przemówienie księdza opata, który zachęcał panie do nawrócenia zbłąkanej owcy wszelkiemi możliwemi sposobami, uspokoiło całkiem sumienie pani radczyni. Rendez-vous z baronem było już teraz nie tylko rzeczą dozwoloną, ale było koniecznością, bo było zarazem missyą religijną. Obok zadowolenia własnych pragnień, pani radczyni miała cel wielki, święty — nawrócenie grzesznika.

Dla skuteczniejszego spełnienia swej missyi, pani Rzepska za powrotem do domu, dopuściła się niewinnego przestępstwa tj.: wyblanszowania niezbyt bladego z natury oblicza swego, skropiła bujny biust swój, na którym mogła w razie pomyślnego obrotu rzeczy, spocząć głowa barona, wonnemi olejkami, przyczerniła lekko przerzedzone brwi. Była to niewinna kokieterya, którą usprawiedliwiał cel świątobliwy.

Tak przygotowana usiadła na kanapie i z bijącem sercem oczekiwała naznaczonej godziny. Wcześniej, niż się spodziewała, dało się słyszeć na schodach stąpanie, pani radczyni podniosła się z kanapy, wzruszona, drżąca i postąpiła parę kroków ku drzwiom, które z łoskotem się otwarły i ukazała się w nich postać pana radcy.

Pani radczyni tak nie była przygotowaną na to qui pro quo, że zobaczywszy najdroższego małżonka — wydała krzyk okropny i zemdlona upadła z łoskotem na podłogę.

Pan radca, który przez całą drogę układał twarz do wdzięcznego uśmiechu na powitanie żony, przerażony tym jej upadkiem, odrzucił na bok i uśmiech i torbę podróżną a skoczył do żony, krzycząc, co sił starczyło:

— Ratujcie, moja żona — upadła — chciałem powiedzieć — nie żyje.

Nadbiegła panna Pelagija.

— Co się tu stało? — spytała.

— Co się stało? Patrz! moja żona z radości na mój widok umarła. O ja nieszczęśliwy. Czyż mogłem przypuścić, że miłość jej niewytrzyma tej niespodzianki. Biegnijcie po doktora — po księdza.

Nim ktokolwiek zdecydował się skoczyć po doktora lub księdza, zrozpaczony małżonek zobaczywszy dzban wody przy drzwiach, skoczył co prędzej, chwycił go i jednym zamachem wylał strumień wody na pomalowane oblicze swej połowicy, — kąpiel skutkowała i pani radczyni otworzyła oczy. Ujrzawszy nad sobą twarz męża z rozczochranemi włosami wzdrygnęła się i przymrużywszy znów powieki, wyszeptała drżącemi usty: