— Barona Rumpell.
Radczyni o mało znowu nie zemdlała.
— I to miała być niespodzianka? — spytała Pelagija ruszając ramionami. — A toż on, jak cień łazi tu za nami. Czy ciocia nic o tem wujowi nie pisała?
Pani radczyni byłaby się okrutnie zarumieniła, gdyby jej blansz nie był przeszkodził w tym względzie.
— Więc chodził z wami i nic nie wiecie?
— O czem?
— Że baron zakochany, jak kot.
— Nie wierz mu! to potwarz! — zawołała radczyni z pośpiechem.
— Jakto potwarz? — sam mi wyznał, że się kocha i chce się żenić.
— Z kim? — spytała Pelagija.