— Przez tyle dni?
— Byłem u bacy pyszniańskiego w odwiedziny.
— Ależ z Pyszny już spędzono owce.
— To też i ja wracam do domu.
Widocznie stary kręcił, wstydząc się przyznać, za czem łaził właściwie po górach. Nie chciałem go męczyć pytaniami, na które nie miał odpowiedzi, i poszedłem ku Pysznéj.
Tymczasem Jędrek zbliżył się do niego i coś mu żywo opowiadał. Domyśliłem się, o czem mówili. Jędrek opowiadał mu zapewne o mojéj obietnicy wyszukania skarbów.
Starego wiadomość ta ożywiła, wstał i zbliżył się do mnie.
— Czy to prawda, panie, co mówił Jędrek?
— A co takiego?
— Że wy obiecaliście mu odszukać skarby w naszych górach?