Klęskom przedwczesnym zawsze i nieznanym;
Żadne cię leki, ani żadne cuda
Nie wydrą śmierci planom zawikłanym.
Podobne trawie, którą ziemia gości,
W bólu zrodzone, poczęte w rozkoszy,
Na łasce świata i własnej słabości
Byt okupujesz kosztem nędznych groszy.
Zanim cię młodość wykarmi do syta,
Soki twe pędząc drogą dookolną,
Ucząc miłości, która w niej ukryta,