W tej chwili nieszczęśliwy rycerz przyszedł do zmysłów; za pierwszym znakiem życia, Don Kichot, przykładając mu miecz do gardła, zawołał:
— Rycerzu, śmierć cię czeka, jeżeli nie wyznasz, że Dulcynea z Toboso wyższa jest w piękności nad twoją Kasyldę z Wandalii i jeżeli nie przysięgniesz, że gdy się z ran wyleczysz, pojedziesz do Toboso przedstawić jej się ode mnie i pod rozkazy oddać zupełne; po czym, jeśli ci wolność wróci, śladem czynów moich przybędziesz do mnie, aby zdać sprawę ze wszystkiego.
— Wyznaję — rzecze niefortunny rycerz — że jedno spojrzenie pani Dulcynei warte sto razy więcej, niż wszystkie łaski Kasyldy i niż ona cała; przysięgam, że pojadę do Toboso i zdam ci sprawę ze wszystkiego.
— Musisz wyznać jeszcze — dodał Don Kichot — że rycerz, którego niegdyś pobiłeś nie był Don Kichotem z Manchy, ale tylko podobnym do niego; tak jak ja z mej strony wyznaję, że ty nie jesteś bakałarzem Samsonem Karasko, choć całkiem podobny jesteś do niego; wiem ja, że to sztuka czarowników!
— Wyznaję, wszystko wyznaję, czego tylko żądasz — odpowie rycerz — ale pozwól mi się podnieść, błagam cię, bo mi ciężko dolega.
Don Kichot podniósł go przy pomocy Tomasza Ceciala, na którego Sancho miał ciągle oczy wytrzeszczone i tysiącem pytań go zarzucał, chcąc się upewnić, że to on sam. Nie wierzył oczom własnym, tak mu się to spotkanie wydawało dziwnym i tak dalece mniemanie Don Kichota o potędze czarów w umysł mu się wraziło!
Don Kichot z Sanchem pozostali razem, przekonani, że to było omamienie, a Rycerz Zwierciadlany, pożegnawszy się z nimi, pojechał razem z giermkiem szukać miejsca, gdzie by poturbowane żebra mogły wypocząć. W kilka chwil później Don Kichot jechał dalej drogą do Saragossy, na której go porzucamy, a sami obaczmy, kto naprawdę byli Rycerz Zwierciadlany i giermek z wielkim nosem.
Rozdział XV
Który opisuje, kto był Rycerz Zwierciadlany i giermek z wielkim nosem.
Don Kichot postępował w triumfie, pyszny zwycięstwem, jakie odniósł nad Rycerzem Zwierciadlanym, którego uważał za najwaleczniejszego; sądził, że odtąd nic już do jego sławy nie brakuje. Wreszcie, ufając słowu tak uroczyście przez rycerza danemu, którego nie mógłby nie dotrzymać bez obrażenia praw rycerskich i jak tylko ustanie moc czarowania, spodziewał się wkrótce mieć wiadomość od Dulcynei. Ale Don Kichot myślał o tym, a Rycerz Zwierciadlany znów zupełnie o czym innym; myślał on o najprędszym wyleczeniu się, ażeby był w stanie nowy swój zamiar wykonać.