— O! któż to widział, Sancho — odpowiedział Don Kichot — trzeba zawsze szanować wiek sędziwy, zwłaszcza w rycerzach zaczarowanych.

— Ale jak to być może, proszę pana — zapyta przewodnik — żeście tam tyle rzeczy widzieli, mówili, kiedy tak krótko byliście?

— A jakże dawno zstąpiłem do jaskini? — zapyta Don Kichot.

— A będzie teraz z pięć kwadransów — odpowie Sancho.

— Cóż to? ty żartujesz sobie ze mnie — rzecze Don Kichot — ależ, mój bracie, jak to być może, kiedy ja tam widziałem trzy wschody i zachody słońca?

— Pan mój może mieć słuszność — odpowie Sancho — ponieważ jemu wszystko przez czary się dzieje, to, co dla nas było godziną, jemu mogło się wydać trzema dobami.

— Prawda i to — odpowie Don Kichot.

— A czy jadłeś pan co przez ten cały czas? — zapyta przewodnik.

— Nic a nic i wcale mi się nie chciało.

— A ci zaklęci czy jedzą? — zapyta przewodnik.